GooRoo Band na Bydgoskim Festiwalu Wodnym „STER NA BYDGOSZCZ 53˚N, 18˚E” 2014

 

przystań bydgoszcz

 

 

 

 

 

Z radością informuję, że zespół GOOROO BAND weźmie czynny – koncertowo – udział, czyli po polsku: zagra i zaśpiewa podczas największej wodniackiej imprezy województwa kujawsko-pomorskiego: „Bydgoskiego Festiwalu Wodnego „STER NA BYDGOSZCZ 53˚N, 18˚E”. Festiwal odbędzie się w dniach 13-15 czerwca na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy. GOOROO BAND zagra 13 czerwca 2014 r., w piątek, podczas Wieczoru Szantowego, w obiekcie Przystań Bydgoszcz, przy ul. Tamka 2. Impreza startuje o 19.00. Zapraszam w imieniu Organizatorów i Zespołu. Ahooooj! Do zobaczenia!
Grzegorz Tyszkiewicz „GooRoo”
(foto: SIATA.INFO, I. Sanger, źródło – internet)
GOOROO BAND 3cGOOROO BAND (2)c

Koncert Mistrzostwa Świata Finn Masters – Sopot 2014

Ha! Satysfakcja 200%.

Zagraliśmy wczoraj wieczorem (8 czerwca 2014 r.) porządny koncert z Łukaszem Łukasz Zięba dla uczestników i gości Mistrzostw Świata Finn Masters, które odbywają się na terenie Sopockiego Klubu Żeglarskiego. Graliśmy i śpiewaliśmy szanty i pieśni morskie z całego świata! Inspiracji co do kształtu repertuaru dostarczyli nam marynarze i żeglarze z różnych stron świata. I tak: bosman Johny Cash, załoga The Beatles, starszy sternik Sting, kapitan Robert Palmer, korsarze Lynyrd Skynyrd, nieustraszeni Bracia Blues, starszy flisak Frank Sinatra czy wreszcie cichy i spokojny młodszy motorzysta Marc Cohn. Ale to wszystko między innymi, bo wspierały nas międzynarodowe, znane na całym świecie przeboje operowe Wild Rover, Whiskey in the jar, Drunken sailor i inne. Publika z różnych galaktyk dała się ponieść fali i pokazała klasę prezentując czynną znajomość w formie i treści proponowanych muzycznych zakąsek i dań głównych. Nam z Łukaszem było przyjemnie. Po oznakach entuzjazmu i ekscentrycznego szału, wnioskuję, że słuchaczkom, słuchaczom, widzaczkom, widzaczom – też.

Jednak najbardziej ucieszył mnie zlot gwiaździsty postaci z różnych bajek mojego życia, które – jak się okazuje – pozostają w silnym związku z Mistrzostwami Świata Finn Masters. A te postaci to: Andre Skarka (zawodnik)z Roseville, CA – z żoną Teresą nasi uroczy Gospodarze kiedy z Kasią korzystaliśmy z Ich gościny podczas naszych włóczęg po US & A rok i 2 lata temu, Krzysztof Wilke (zawodnik – producent łodzi Finn i osprzętu – Szwajcaria) i jego najrodzończy brat Mariusz Wilke - „Mariaszek”, właściciela Studia 33 w Gdańsku, w którym nagrywałem moje 2 płyty, Włodzimierz Radwaniecki(organizator i zawodnik), kolega z równoległej klasy LO 3 z Olsztyna – osobisty brat Jeremiego, z którym studiowałem na roku w Wyższej Szkole Morskiej, Jarek Kula (zawodnik) – najrodzońszy brat Bogdana Kuli (obecnie Tomaszkowo k. Olsztyna) – organizatora pierwszych Kopyść Festiwal Piosenki Żeglarskiej. Jak to wszystko ogarnąłem, to musiałem przysiąść z wrażenia.

Ale i tak najważniejszy był finał muzycznego zamieszania: bisy, bisy, bisy!!!! Coś tak jakby wołał i bezdyskusyjnie domagał się międzynarodowy tłum zachwyconych i rozhisteryzowanych. I gdyby nie inspektor BHP w naszym duecie – Łukasz, to pewnie dalibyśmy się ponieść fali. Więc poprzestaliśmy na 3.

I tyle!  :-)

Tak było!

:-)

Olsztyn Klub Amnezja 14 kwietnia, niedziela.

P1060426A

Zdjęcie po koncercie w olsztyńskim Klubie Amnezja. 13 kwietnia – niedziela. Jeszcze raz dziękuję wszystkim tak licznie przybyłym Stworom z różnych bajek. Organizator: Fundacja STARE BUTY. A ja – pozdrawiam!!!

:-)

 

KOPYŚĆ 2014

kopysc 09Białystok podczas Festiwalu KOPYŚĆ jest to zdecydowanie miejsce, w którym lubię przebywać. Naliczyłem już na moim kopyściowym liczniku ze 20 prześpiewanych tam imprez. W tym roku KOPYŚCI stuknęła 30-tka. Czy to czas na podsumowania? Jak kto chce – niech sumuje i wnioski wyciąga, ja mam swój prywatny odbiór tego, co się tam działo i dzieje. Odbiór bardzo emocjonalny. Dlatego, bo ludzie tam są emocjonalni i serdeczni. Bardzo sobie cenię ludzi z Podlasia za ich otwartość i serca właśnie. Wiele wzruszających chwil i uniesień przeżyłem na kolejnych KOPYŚCIACH. Szczerze mówiąc, to jakieś 20 lat temu, po kilkuletniej przerwie w moim „szantowaniu”, właśnie dzięki białostocczanom wróciłem na szantowe sceny. Oni namówili mnie do zaśpiewania i na KOPYŚĆ wtedy zaprosili. Do dzisiaj jestem im ogromnie wdzięczny. Już wcześniej o tym pisałem, chociaż pochwał i dobrych słów – nigdy przecież dosyć… Publiczność „kopyściowa” jest jedyna w swoim rodzaju. Chociaż zmieniają się pokolenia, weterani pojawiają się coraz częściej w nowych, srebrnowłosych „dekoracjach”, a małe kiedyś bajtle kręcące się pod nogami, przyprowadzają na koncerty swoje własne bajtle – to nieodmiennie atmosfera współtworzona przez wykonawców i widzów podczas koncertów jest tam jedyna i niepowtarzalna. Jest tak, że chce się śpiewać i grać jak najpiękniej. Jest tak, że chce się wzruszać. Jest tak, że fantastycznie jest być zarówno po jednej jak i po drugiej stronie sceny. Niejeden raz wilgotniały mi oczy, kiedy śpiewałem dla zasłuchanej publiczności, a kiedy indziej ukradkiem ocierałem łzy wzruszenia, siedząc wśród ciemnej widowni i słuchając piosenek moich koleżanek i kolegów. Powtórzę to, co już też o KOPYŚCI kiedyś pisałem i mówiłem ze sceny: „DLA TAKICH CHWIL WARTO ŻYĆ!!!”
img_0034
Chcę podziękować Organizatorom, Przyjaciołom i „krewnym i znajomym tych pierwszych” za ich serce, życzliwość, pracę, wyrzeczenia, upór w dążeniu do tego, by następny Festiwal się jednak odbył, mimo przeszkód różnej natury. Chcę pogratulować faktu, że – jak się dowiedziałem – na KOPYŚĆ przyjeżdża coraz więcej widzów z całej Polski, co zdecydowanie podnosi rangę Festiwalu z imprezy o zasięgu lokalnym na ogólnopolski. SZACUN!!!

Tak się złożyło, że przez „-naście”, czy może już nawet „-dziesiąt” lat mojej aktywności muzycznej „powycierałem” wiele festiwalowych scen i scen tych zapleczy, przesypiałem w różnych miejscach międzykoncertowe interwały czasowe, rozkoszowałem się jedzonkiem i napitkami podczas after-bankietów (jeśli takowe w ogóle były). Wierzcie mi: standard „opieki” nad nami – wykonawcami był i jest w wykonaniu „kopyściowej” Załogi – wybitny, specjalny, nadzwyczajny i w ogóle w moim rankingu – ścisła czołówka krajowa!!! Technika sceniczna, hotel, klasa bankietu – pierwsza klasa! Wielkie dzięki!

Muzycznie – Festiwal również zawsze stawał i staje na wysokości zadania. Podczas koncertów prezentuje się zawsze krajowa czołówka szantowej sceny. Debiutanci, którzy swoje pierwsze sceniczne kroki stawiali podczas kopyściowych przeglądów konkursowych, nierzadko stawali się gwiazdami szant na czas krótszy lub dłuższy.

Jeszcze raz na Wasze ręce: moje wielkie podziękowania za wszystko: Elu, Rysiu, Danko, Beato, Mario (z mężem), Tomku, Zbyszku i Wy wszyscy, których pominąłem (i przyznaję – czasami imion nie pamiętam). To dla mnie zaszczyt zaliczać się do grona Waszych znajomych i ogromna radość zaśpiewać dla Was i kopyściowej Publiczności.

Grzegorz Tyszkiewicz „GooRoo”

Ps. Jest mi tylko przykro, że w mojej opinii, niektórzy koledzy występujący podczas KOPYŚCI, potwierdzali swoimi poczynaniami nieprawdziwy przecież obraz koncertów i festiwali szantowych, pokazany w programie Big Zbig Show z 1993 roku.

kopysc

XXX KOPYŚĆ 2014. Białystok

Na razie wrzucam plakat i moją fotę wykonaną przez Grzegorza Bogojło (źródło: facebook), a niebawem może jakaś garść refleksji…

1174690_603313329753493_1730071778_n (1) kopysc 2014

amnezja

Heloł!

Razem z Przyjaciółmi z Fundacji Stare Buty, zapraszam Was na mój koncert w Olsztynie.
„W rocznicę założenia Fundacji Stare Buty, nasz przyjaciel Grzegorz Tyszkiewicz wystąpi na scenie klubu Amnezja w Olsztynie. Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników piosenki turystycznej, szuwarowo-bagiennej i morskiej do przybycia i wspólnej zabawy. Bilety w cenie 10zł będą do nabycia od 09 kwietnia (środa) w barze klubu Amnezja. Godzina 18-ta to będzie dobra pora na zorganizowanie sobie niedzieli i dotarcie do domu przed pracującym poniedziałkiem ”

Klub Amnezja – Olsztyn ul. Żołnierska 16c
13 kwietnia – niedziela
start: 18.00
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam,
Grzegorz Tyszkiewicz „GooRoo”

SZANTKI 2014 – Kędzierzyn Koźle

W piątkowy wieczór miałem ogromną radość zaśpiewać i zagrać w pięknym miejscu i w doborowym Towarzystwie podczas XXVI Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Żeglarskiej i Poezji Morskiej „Szantki” w Kędzierzynie-Koźlu. Razem z Markiem Szurawskim, Ryszardem Muzajem, duetem: Andrzej Korycki i Dominika Żukowska oraz zespołem Klang, wystąpiliśmy w 2 odsłonach koncertu Wieczoru Poezji Morskiej: 1. „W pogoni za Moby Dickiem” i 2. „Rwijmy ten fał”. Koncert odbywał się w przytulnej i stworzonej dla dobrych koncertów sali Domu Kultury „Koźle” zlokalizowanego w pięknym parku. Klimatycznie od zewnątrz, klimatycznie wewnątrz. Tegoroczny koncert był moim 3 udziałem w „Szantkach”. W moim odbiorze zdarzeń – wszystko poszło nadzwyczajnie. Po pierwsze – uśmiech zadowolenia wywołuje zachowanie Organizatorów, którzy zachowują się tak, jakby największym szczęściem w ten piątkowy wieczór, było spotkanie nas – wykonawców. Opieka, troska, uśmiech, życzliwość, dbałość o najmniejszy detal w garderobie. Mniam!!! (to wyraża mój zachwyt) Widzowie w swojej większości ubrani pod klimat koncertu – stworzyli nadkomplet na sali! Podobno bilety na ten koncert były wyprzedane już dawno, dawno!!! A cena biletu i „wzięcie” świadczą o tym, że Wieczór Morskiej Poezji cieszy się największym powodzeniem ze wszystkich koncertów festiwalu. Widzowie wiedzą, po co przyszli: potrafią zadumać się nad lirycznym przekazem, żywiołowo zareagować na mocniejsze akcenty, przyłączyć się do wykonania hitu, docenić nowości, a wreszcie sprawić największą przyjemność wykonawcy – „bezlitośnie” domagając się bisu. W naszym fachu to naprawdę bardzo miłe. Koncert w obydwu odsłonach poprowadził z charyzmą niezrównany Marek Szurawski. A my – wykonawcy, zagraliśmy tak jak potrafiliśmy najlepiej: lirycznie i klimatycznie oraz czasami – nieco mocniej, w różnych konfiguracjach: od solo, po duety, tria aż do kwintetów. Takie konfiguracje spodobały się zarówno widzom, jak i wykonawcom. Było to widać, słychać i… już. „Powystępowe” spotkania z widzami to również miłe chwile. Znajomości nowe, stare, odświeżane, zaproszenia do udziału we wspólnych projektach koncertowych, żeglarskich itp. itd… Miłym widokiem był również widok dna mojej walizeczki z płytami. Tak tylko sobie napomykam… Afterparty dla wykonawców to już historia „Szantek”. Po stokroć MNIAM!!! Pysznie, z klasą, doskonałym klimatem, żartami, śpiewem.

Podsumowując, moje wrażenia z okolic Wieczoru Poezji Morskiej na tegorocznych „Szantkach” w Kędzierzynie – Koźlu są ze wszech miar pozytywne! Gratuluję Organizatorom dobrze pomyślanej, sprawnie przeprowadzonej, stojącej na wysokim poziomie imprezy. Powodzenia przy następnych edycjach!!!

Grzegorz Tyszkiewicz GooRoo

Ps. Tę garść refleksji piszę z „zepsutymi” korzonkami, patrząc na widoki za oknem takie, jak na zdjęciu. Ehhhh…. To żeglarskie życie narciarza…

P1060361small

6 marca – koncert w Contrast Cafe Gdynia!!!

_MG_6940

foto: Bartek Stachnik

Hello, hello, priwiet!!!
Miesiąc już mija od ostatniej razy, kiedy to graliśmy z Lukiem w Contrast Cafe w Gdyni! Zapraszam więc na kolejny następny raz. Zagramy jeszcze ładniej, mocniej lepiej, szerzej, węziej (bigger, better, faster, wiser), niż ostatnio.

A człowieki co nas słuchały mówiły, że zarąbiście gramy. Czy jakoś tak…

Tym następnym razem będzie szantowo, balladowo, bluesowo i rockowo.

I DniowoKobieco…
Luke – to Łukasz Zięba (skrzypce),
Ja – to ja.
Start: 6 marca 2014 czwartek, godz. 20.00
Wstęp: free
Zapraszamy!
Ahooooj i do zobaczenia.
Grzegorz GooRoo Tyszkiewicz

Nie żyje Jerzy Woźniak…

Jerzy Woźniak

Wczoraj dowiedziałem się, że zmarł Jerzy Woźniak – wspaniały człowiek.

Miałem honor i zaszczyt zaliczać się do grona Jego znajomych. Jerzy był niezwykłym, nietuzinkowym, obdarzonym fenomenalnym poczuciem humoru, inteligencją – mądrym i dobrym człowiekiem. Przez wiele lat i kadencji był dziekanem wydziału operatorskiego oraz rektorem łódzkiej „filmówki”. Ja znałem go „po szantach” i „po żeglarstwie”. Zmarł nagle i niespodziewanie, z czym nie mogę i nie potrafię się pogodzić.

Jerzy zrealizował kilka filmów z szantami w roli głównej. „Gwiazdowały” w nich słynne „Stare Dzwony” w starym i nowym składzie.

Do końca życia będę pamiętał Jego zwięzłą i entuzjastyczną  recenzję wygłoszoną na gorąco, po 3-ciej dokładce, na temat leczo, które ugotowałem i podałem na obiad w okolicznościach wspólnego biwakowania w mazurskiej Karwicy. Nie zacytuję tutaj, ale w innych (koncertowych) sytuacjach – z przyjemnością.

Spoczywaj w spokoju.

Nigdy Cię nie zapomnę.

Grzegorz Tyszkiewicz

ps. tak się nie robi panie dobry boże…

Najbliższa sobota – 1 lutego – Białystok!!! Gospoda „U Szwejka”!!!

Hello!

Serdecznie Was zapraszam do Gospody „U Szwejka” w Białymstoku                            przy ul. Gen. Bema 3 w najbliższą sobotę.

Zagram tam i zaśpiewam oraz opowiem różne historie…

Będzie marynistycznie, ale i swingowo. Albo też rockowo. Albo folk-rockowo. Malowniczo, energetycznie i ładnie.

Startuję o 19.00

Do zobaczenia!

Grzegorz GooRoo Tyszkiewicz


Archiwum