ŚWIĘTA, ŚWIĘTA, ŚWIĘTA!!!

A na ich okoliczność składam na Wasze ręce życzenia, aby ten szczególny czas upływał w najlepszym z możliwych towarzystwie, w atmosferze miłości, życzliwości i radości.

A za sprawą Tego, co się ma po raz kolejny narodzić ku wybawieniu świata, niech staną się banalnymi sprawy, które nas przerastają.

Wesołych Świąt!!!

Grzegorz Tyszkiewicz

50 000 PIĘĆDZIESIĄT TYSIĘCY!!!Odwiedzin na stronie.

Dzisiaj, 11 grudnia o godzinie 17.35 odnotowałem 50 000 odwiedziny na niniejszej stronie.
Bardzo się na tę okoliczność cieszę i jestem dumny.
Wszystkich moich Gości serdecznie pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny i zapraszam na następne!
Grzegorz

Żeglarskie Zaduszki w Mikołajkach, 7 listopada 2009 r.

W sobotę, 7 listopada, na zaproszenie ks. dziekana Jerzego Szorca z Kościoła Matki Bożej Różańcowej w Mikołajkach wziąłem udział w obchodach Żeglarskich Zaduszek 2009. Uroczystość, którą ks. Jerzy organizuje od 3 lat ma upamiętnić 12 ofiar białego szkwału z tragicznego dnia 21 sierpnia 2007 r. Zaduszki rozpoczęły się w Kościele Mszą Św. o godz. 16.00. We mszy wzięli udział członkowie rodzin tych, co nie wrócili z wody, księża koncelebranci, mieszkańcy Mikołajek i żeglarze (niektórzy odbywający rejs po Mazurach!). Po mszy, uczestnicy zaproszeni przez ks. Jerzego zapalili znicze przy tablicy pamiątkowej znajdującej się u wejścia do kościoła. Potem rozpoczął się godzinny koncert. Zagrałem i zaśpiewałem jako pierwszy. W zapowiedzi podkreśliłem moje związki z żeglarstwem, pracą na morzu w charakterze marynarza i rybaka oraz Mikołajkami. W atmosferze skupienia i zadumy zaśpiewałem piosenki:
„Żegnaj brzegu Tarwathie” sł.pol. J.Zajączkowski
„Fiddlers Green” sł.pol. J. Rogacki
„Moje Mazury” sł.muz. moje
„Pieśń powrotów” sł.pol. M.Siurawski
„Na koniec” sł.pol. moje
„North-West Passage” sł.pol. D.Potoręcka.
Słuchacze z wyczuciem dołączali się ku mojej radości wtórując mi w refrenach.
Po mnie wystąpił zespół (w składzie 3-osobowym) Załoga Dr. Bryga z Giżycka.
Po zakończeniu „kościelnej” części koncertu wszyscy – na zaproszenie ks. Jerzego – przenieśliśmy się do restauracji Sielawa przy nabrzeżu pasażerskim w Mikołajkach. Restaurację, zamkniętą na zimę, udostępnił dla potrzeb koncertu jeden ze współorganizatorów – Grupa AMAX. W „Sielawie” wystąpili po kolei: „Przemek&Przemek&Tomasz” trio z Mikołajek/Mrągowa/Giżycka, duet z Mikołajek, a na zakończenie Jędrzej Korzeń z Olsztyna. Przyznam, że najbardziej podobały mi się piosenki śpiewane przez pierwszy zespół. Autorski, ciekawy repertuar, starannie dopracowane i oryginalne aranżacje, charyzmatyczne wykonanie programu sprawiają, że bardzo lubię słuchać formacji P&P&T. Panowie zdradzili mi, że są w trakcie rejestracji materiału na swoją pierwszą płytę. Bardzo jestem ciekaw jej końcowej zawartości i brzmienia. Jeśli będzie takie, jak na koncertach, to płyta może stać się perełką w okołoszantowej branży!
Koncert zakończył Jędrzej Korzeń.
Bardzo sympatycznie biesiadowaliśmy sobie z Kasią w miłym towarzystwie przy stoliku Organizatorów Zaduszek. W międzyczasie z ogromna przyjemnością spotykałem miejscowych znajomych z baaardzo dawnych czasów oraz przyjmowałem wyrazy uznania za występ.
A po smacznie przespanej nocy w Hotelu AMAX w Mikołajkach i spacerze po zachodnim brzegu jeziora obraliśmy kurs do domu, dokąd szczęśliwie dojechaliśmy w przepisowym czasie kilku godzin. Wyjazd i koncert zaliczam do bardzo udanych.
Zamieszczam kilka zdjęć autorstwa Kasi oraz przedrukowanych z portalu:
http://myzeglarze.pl – tutaj i w zakładce OBRAZY.
Do zobaczenia na koncertach! najbliższy w Contrast Cafe w Gdyni – 19 listopada – w czwartek. ZAPRASZAM!!!

Taki list dostałem dzisiaj…Bardzo mi jest miło.:-)))

„Kupiłem Twoją płytę w Mikołajkach :-) Teraz leci na okrągło w moim aucie kiedy muszę jeździć w dalsze podróże! Jest rewelacyjna i przypomina mi Ciągle o Twoim wspaniałym przedstawieniu oraz w jaki charyzmatyczny sposób potrafisz przyciągnąć słuchaczy! Jestem fanem szant i podoba mi się Twoja dbałość o czystość tego gatunku oraz hiptnotyzowanie publiki jak to tylko prawdziwi shantmeni potrafią. Gorące pozdrowienia i wielu sukcesów!”

Recenzja płyty TO MI GRA autorstwa GRZYWY – Darka Wołosewicza – założyciela i lidera STREFY MOCNYCH WIATRÓW. Najnieoczekiwaniej w świecie…

„Grzywa”, z którym tak naprawdę porozmawiałem pierwszy raz w życiu w tym roku w Mikołajkach podczas festiwalu, nabył moją płytę i z tego, co widzę przesłuchał ją dokładnie, po czym napisał recenzję na łamach forum portalu: www.szantymaniak.pl.
Qrde, bardzo miłą recenzję!!! Poczytajcie.

„Na początku sierpnia tego roku stałem się posiadaczem płyty pt. „TO MI GRA” Grzegorza Gooroo Tyszkiewicza.
Dlaczego zapragnąłem tej płyty? Byłem pod dużym wrażeniem koncertu Grzegorza i towarzyszącej Mu grupy. Jednym słowem objawił mi się „Gooroo Band”.
Rzecz miała miejsce w Mikołajkach, podczas tegorocznego Festiwalu…”

Ciąg dalszy: TUTAJ

Lub w dziale NAPISALI O MNIE.

Dzięki Grzywa, za dobre słowo.
Szacun!

Baaardzo udany sezon!!!:-))))

Bardzo udany sezon to był. Albo raczej jeszcze jest – bo trwa przecież.
Zaczęło się od projektu TO MI GRA. Wysiłek organizacyjny włożony w nagranie i wydanie płyty pochłonął sporo mojej energii i emocji: radości i nerwów.
Ale summa summarum powiem, że BYŁO WARTO!
Cieszę się bardzo, że udało mi się namówić do współpracy Krzyśka Paula, Adama Skrzyńskiego-Paszkowicza, Leszka Boliboka i Artura Jurka, Jurkiela, Punię. Cieszę się, że trafiłem na Mariaszka i do jego „piwni” (studio nagrań). Płytę wydałem własnym sumptem. Co oznacza, że wyprodukowałem ją sam – bez wielkiego sponsoringu (z wyjątkiem okładki i wkładki – Contrast Cafe w Gdyni) i na najwyższym osiągalnym dla mnie poziomie.
Z tej prostej przyczyny sam „ponoszę odpowiedzialność” za sukces płyty. No, sam – z muzykami współpracującymi i Kasią, która wspierała mnie w tym projekcie. Moja Kasia nazywa płytę „wisienką na torcie”. I z uśmiechem przyznaję jej rację. To faktycznie ukoronowanie mojej dotychczasowej muzycznej drogi solowej.
I nie zrażają mnie opinie Wielkich Znawców Tematu, Uczonych w Piśmie i Wielkich Autorytetów Forumowych, którym nie dogodziłem moimi pomysłami (kurde, nawet o tym nie pomyślałem..?). Oni mają swój wirtualny świat towarzystw wzajemnej adoracji, ja mam mój świat koncertów i spotkań z moimi słuchaczami.
Widzę, czuję, mam zwroty, że sprawiam im radość moimi występami, a tempo w jakim rozchodzi się płyta raduje mnie ogromnie. Pozytywne, a czasami wręcz entuzjastyczne informacje zwrotne na temat płyty pochodzące od zwykłych odbiorców-słuchaczy są dla mnie najlepszą nagrodą za wysiłek przy jej nagraniu i wydaniu. Piosenki z płyty zostały kilkakrotnie wyemitowane na antenie I Programu Polskiego Radia dzięki m. in. red. Marianowi Dachniewskiemu. To wielka radość dla mnie.
Tak jak raduje mnie możliwość występowania z doskonałymi – wymienionymi wyżej muzykami podczas koncertów promujących płytę. Zagraliśmy bardzo dobre koncerty w Białymstoku na Festiwalu KOPYŚĆ (kwiecień), w Gdyni podczas „wodowania” w Contrast Cafe (maj), w Helu podczas Dni Helu (czerwiec) i Bartoszycach podczas Dni Bartoszyc (czerwiec) (dzięki raz jeszcze dla Zbyszka Jarząbka zza oceanu, Staszka Nałęcza i Krzyśka Piechnika z Bartoszyc!). Już jako GOOROO BAND zagraliśmy w Giżycku na Szantach w Giżycku (lipiec), w Gdyni podczas The Tall Ship’s Races(lipiec) i w Mikołajkach podczas Shanties Mikołajki (sierpień).
Współpraca z zawodowymi muzykami jest wielkim komfortem, bo wszyscy wiedzą o co chodzi i grają co trzeba. A kiedy dochodzą jeszcze pozytywne emocje – jest REWELACJA!!!
I dla nas samych, kiedy na scenie opanowuje nas specyficzny rodzaj wibracji i energii – i dla publiczności, która tę energię odbiera i natychmiast nam oddaje. Co ciekawe, po koncertach podchodzili do mnie koledzy z „branży” i bardzo gratulowali materiału. I to ci, po których najmniej bym się takich gratulacji spodziewał. Więc jest dobrze!
Mam wielka satysfakcję z możliwości koncertowania w tym sezonie w Wiosce Żeglarskiej w Mikołajkach. Od Mikołajek rozpoczęła się moja żeglarska i szantowa przygoda i tam trwa i rozwija się dalej. Cieszyłem się bardzo, kiedy podczas koncertów sam jeden z gitarą doprowadzałem żeglarzy-widzów do stanu upojenia muzyką grając programy, które NIE ZAWIERAŁY(!!!): Hiszpańskich dziewczyn, Jasnowłosej i Białej Sukienki.
Ludzie, dla takich chwil warto żyć…
Warto jest żyć również dla tych wszystkich spotkań z nowo poznanymi ludźmi i dla spotkań po latach, których nie brakowało podczas koncertów w tym sezonie.
Niezwykle sympatycznie wspominam wspólną pracę z Mirkiem Kovalem Kowalewskim nad realizacją festiwalu Szanty w Mikołajkach. Koval to profesjonalista w zawodzie i jednocześnie dobry, nie zwichrowany człowiek. Obcowanie z nim to wielka przyjemność.
Bardzo miłe było spotkanie z Maciejem Olszewskim i Emilią Ludwikowską, pomysłodawcami i organizatorami festiwalu Szanta Claus w Poznaniu, którzy zaprosili mnie na koncert z okazji regat na przystani AZS nad jez. Kiekrz pod Poznaniem. Maciej i Emilia to pasjonaci żeglarstwa i szant. A ich energia i pasja udziela mi się podczas spotkań i rozmów z nimi. Bardzo sobie cenię tę znajomość. Oprócz wspomnianych walorów, daje mi ona również możliwość muzycznych spotkań z poznańskimi żeglarzami co najmniej 1 raz w roku – na ich terenie. :-) ))
Cenię sobie również współpracę z Mirą Urbaniak i Kasią Wolnik-Sayna ze Szczecina. Mira – osoba jedyna w swoim rodzaju i swojej klasie działająca na gruncie Biura ds. Morskich UM w Szczecinie oraz Kasia – pasjonatka i piewca morskiej romantyki na falach eteru radiowego spowodowały, że zaistniałem z recitalem w programie Rozgłośni Polskiego Radia Szczecin w audycji na żywo – w marcu i w wywiadzie z okazji wydania płyty – w czerwcu. Zagrałem również podczas koncertów z okazji Zlotu Old Timerów i obchodów Dni Morza w Szczecinie. Zaistniałem też dzięki nim z moją piosenką na płycie Sail Szczecin. To duży sukces, z którego jestem bardzo dumny.
Sezon trwa. Kto wie co się jeszcze zdarzy?
Po głowie chodzi mi nowa piosenka.
W zasadzie, to nie jedna. Tylko parka.
Czyli dwie.
Coraz bliżej są.
Do zobaczenia i usłyszenia na koncertach.
Piszcie, Ludzie do mnie!
Szacun, Grzegorz

Napisał do mnie Sylwek – Kolega – uczestnik Rejsu na Północny Pacyfik. Poczytajcie…

Kupiłem Twoją nową płytę. Po prostu rewelacja!!! Szczególnie dziękuję za kawałek pt.: „Rejs na północny Pacyfik”. Wypowiem teraz komunał chyba, ale „łza się w oku kręci”. Clou rejsu ujęte w 3 zwrotkach (może czterech???). Nie przypominam sobie tylko tego samogonu wytwarzanego w maszynowni (??!).
Smutek mnie ogarnia tylko na myśl, że płyty nie moga usłyszeć:
Dariusz Ślewa („Stłukla”)
Grzegorz Dzielski („Gregor”).
Świeć Panie nad ich duszą!!!

Sylwek „Gips” Żurawski, jeden z uczestników Rejsu na północny Pacyfik, m/s Kapitan Ledóchowski, lipiec – listopad a. d. 1987.


Archiwum